…po ostatniej chorobie Tomka wszystko się nam poprzestawiało i rozregulowało… porozjeżdżane zajęcia, terapie, bliskie i dalekie plany, przedszkole… wszystko to z trudem, powoli ale zaczynało wracać na ustalone wcześniej tory… niestety ostatnie truskawkowe lekarstwo do końca chyba jednak nie było skuteczne albo też obcy, który zamieszkał w ciele naszego syna był wyjątkowo na działanie przepisanego specyfiku oporny, bo to wszystko tak nijak się jakoś kulało… do teraz… dzisiejszej nocy znów się zaczęło… blisko 39 stopniowa w skali Celsjusza gorączka sprawiła, że po raz kolejny z zimnymi okładami na głowie, bo nic innego już nie działało, trafiliśmy do krainy wizji i odrealnionego świata skąd jak wiadomo już tylko maleńki krok do niebezpiecznego ataku… bijemy więc temperaturę lekami, obserwujemy Tomka i tak naprawdę czekamy… może to komuś wydawać się nudne ale tak u nas już jest…
Udostępnij: